Podkręcona

Macie czasem tak, że o czymś pomyślicie i to się dzieje? Niedawno myślałam o tym, że bardzo bym chciała poznać jakąś koleżankę z małym dzieciątkiem, z którą mogłabym umawiać się na spacery, a najlepiej jakby jej szkrabek był młodszy od mojego  – i voila 😉 Poznałam Iwonę z 8 miesięczną Amelką. Nie mogłyśmy się nagadać na placu zabaw. Mieszka tuż obok mnie, jej córka już drepta podtrzymana, a mój Mały zachwycony że może dać cześć takiej małej rączce 🙂 Ja wiem, że szybko się nakręcam do nowych znajomości, ale już tak mam, że daję kredyt zaufania i że chciałabym się zaprzyjaźnić.. Zobaczymy jak ta znajomość się rozwinie. Mówi się, że Kosmos nie znosi próżni – Beatka mi wyemigrowała daleko i być może na zawsze 😦 więc może los postawił na mej drodze Iwonę, żeby tu pusto nie było. Jak na razie ofiarowuję jej swą pomoc (nie ma tu rodziny, a mąż często wyjeżdża by zarobić na ich życie), podwiezienie autem jak gdzieś będą potrzebowały, zakupy, czy spacery z wózkami po osiedlu i polowanie na ciuszki dla naszych pociech w pobliskim tzw „kupciuszku”. Wyciągam ją też na babskie kino, bo na Festiwal Czytania, którym teraz żyję, nie dała rady.

 

 

Tak właśnie, gwiazdy kina i teatru przyjechały czytać u nas w mieście książki i już dziś jestem po wysłuchaniu „Małego księcia” w wykonaniu Danuty Stenki.. Coś niesamowitego! I lektura i ta piękna kobieta pochylona nad książką i czytająca ją z pasją.. Oczywiście tłumy na sali, kolejki po autograf, ale zdjęcie z panią Danutą udało się zrobić nielicznym..

 

 

 

 

pani Danusia :)

 

 

 

 

Do tego uśmiecham się od wczoraj od ucha do ucha, bo po wizycie w firmie mam już podpisany wniosek o wychowawczy i zaległy urlop. Wprawdzie wypłata jeszcze tylko przez kilka miesięcy, a potem zęby w przysłowiowy stół, ale jestem dobrej myśli i sobie odejmę, byle by dziecku niczego nie zabrakło. A Synek w pracy znowu robił furrorę, spokojny był, że aż sama byłam w szoku. Przyglądał się wszystkim ciekawie, zasiadł dumnie w moim firmowym fotelu, nawet do zdjęcia zapozował.

Robię mu właśnie pulpeciki mięsne według przepisu dla dzieci. Ciekawe czy zje ze smakiem, czy odwróci głowę z miną – co Ty mi tu Matka dajesz? 😉 Ale nic to, grunt że rośnie zdrowo, wędruje po podłodze już coraz szybciej. Najlepszą zabawą jest ostatnio podnoszenie i opuszczanie żaluzji. A wczoraj po raz pierwszy po obudzeniu sam się obrócił z pleców na brzuch, potem ciach nogi i ręce podciągnął i siedzi Jaśnie Pan! Weszłam do sypialni na dźwięk jego głosu – rozmawiał z misiem, którego sam sobie z łóżkowego zagłówka ściągnął. No cóż, to by było na tyle spokojnego leżenia w jednym miejscu 🙂 

Mężulek wraca zaraz ze spaceru, drzemka zaliczona, obiad przed nami i jeśli tylko się uda, to wieczorem ruszam na spotkanie pana Więckiewicza. Godzina jest tak niefortunna, że nie wiadomo czy uda nam się wybyć, czy Mały już będzie spał. Zobaczy się. Jutro jeszcze pan Boberek, Olaf Lubaszenko, Joanna Trzepiecińska i pani Szczepkowska – oby!