Nie dziel włosa

Pogryzam kaszę kuskus z curry, przyprawą do kurczaka, odrobiną oleju, zielonymi oliwkami z migdałami i rozmyślam sobie.. Na deser czekają winogrona i pomarańcze. Dziecię śpi, po całkiem dobrej nocy, więc czuję się w miarę dobrze. Gdyby tylko kręgosłup nie dokuczał mi każdego dnia, byłoby o wiele lepiej.. Tymczasem są momenty, że ledwo jestem w stanie się schylić, o treningu cardio, to w ogóle zapomnijmy 😉 Chociaż może polecane przez Tanię brzuszki wzmocniłyby mi też mięśnie pleców, tylko jak tu się wzmacniać, kiedy ciężko zrobić najmniejszy skłon.. Ale ja nie o tym..

 

Miało być o włosach. Pierwszy raz w całym moim życiu usłyszałam, że ktoś zazdrości mi – włosów! Domyślam się, że słowa te wypowiedziane były przez Iwonki niewiedzę, na temat ich struktury 😉 Bo akurat narzekała, że nie może ułożyć swojej mocnej, błyszczącej fryzury z prostych włosów. Co jak co, ale moje cienkie, lekko falujące na końcach i puszące się zimą po myciu włosięta, do komplementów nie za bardzo się nadają. A tu proszę.. Tak to już jest, że zawsze u innych coś przykuje uwagę i chciałoby się mieć, choć to posiadanie wcale nie musiałoby przynieść nam satysfakcji. Rozpuśćmy więc kitki, fale dunaju, czy potargajmy to krótkie, z czego się trzeba cieszyć, że jeszcze na głowie jest i wyluzujmy 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Wyluzowuję więc i wspominam jak fajnie udało się zrobić Iwonie niespodziankę, kiedy – zupełnie nieświadomie – zaprosiłam ją na obiad w jej imieniny. Nie wiedziałam, że to jej święto, a narzekała, że ona ostatnio je tylko te dziecięce zupki i owsiankę, nie mając zupełnie czasu, ani weny na gotowanie dla samej siebie porządnego obiadu. Poczęstowałam ją spaghetti z dużą ilością mięska, makaronu, cebulki i sosu, po drodze kupiłam ciastka, winogrona i zrobiłam herbatę z plastrami pomarańczy. I jakoś tak się zgadało, że ciocia mego Męża ma w ten dzień imieniny, a tu proszę, siedzi przede mną też Iwona 🙂 Życzenia się posypały i cieszyła się bardzo, że w ten dzień nie jest sama z Małą w domu. Oczywiście szkoda, że jej mąż nie mógł być przy niej, a na jego przyjazd trzeba jeszcze trochę poczekać. Na część tego oczekiwania dziewczyny wyjechały więc do rodziny. Ale tuż przed wyjazdem udało się wyskoczyć do ciuszka na polowanie. W sumie to ja wyskoczyłam, znalazłam dla siebie przepiękną bluzkę, lekki prześwit, taka mgiełka biała z szarymi kwiatami.. śliczna. I szal beżowo-niebieski plus koszulkę granatową do kompletu. Za to dla Iwony wyszukałam tak cudne rzeczy, że szkoda je było zostawiać dla innych, a tu akurat jej córka nie chciała zakończyć drzemki! Babki ze sklepu przytrzymały jej te piękne koszulki, koszule, sukienki jak z żurnala, przez godzinę.. A Amelka śpi i śpi, koszyk już został rozłożony, na szczęście doleciały tam na tyle szybko, że jeszcze dwie z tych bluzek udało się kupić i sweter biały, puszysty. Reszta zniknęła w odmętach.. jak są jakieś rarytasy, to rozchodzą się w moment. 

 

Przydałoby się coś wygrać w tego totka, albo choć jakaś dotacja ze zdrapki 😉 Wtedy by się człek tak za kieszeń nie trzymał. A skoro już o wygranych mowa, to wzięliśmy udział w loterii paragonowej. Może się trafi jakaś nagroda, o oplu nawet nie myślę, ale Mężowi zaczyna szwankować laptop, a w losowaniach kilka bierze udział. Idę więc rejestrować paragony, w końcu kto nie gra, ten nie wygrywa, a kto gra, ten ma szansę.. chyba..

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s