Mamy wrzesień

Nie do wiary jaki to wczoraj był upał, 33 stopnie, słońce w pełni i do wieczora ledwo się dało oddychać. Dziś niewiele lepiej, bo „tylko” 28. Tak to się ten wrzesień pięknie rozpoczął 🙂 Aż współczuję dzieciom, które już dziś muszą rozpocząć szkołę..

 

 

 

 

zatrzymać lato..

 

 


Tymczasem my w ostatnią sobotę sierpniową, spędziliśmy cały dzień nad rzeką. Woda była tak ciepła, że tylko się pluskać, a słońce rumieniło policzki i ramiona. Łapałam błękitne niebo i chmury układające się w małe pierzynki..

 

 

 

 

podniebna


 

 

 

W niedzielę, po drzemce podjechaliśmy na metę rajdu terenowego, przy okazji spotykając się wreszcie z Darkiem, któremu udało się zjechać z Berlina na trochę dłużej niż weekend. W miasteczku rajdowych ruch, gwar, muzyka ze sceny i dźwięki motorów dookoła.

 

 

 

 

 

 rajdowe

 

 

 

 

A potem podniosły moment, kiedy to zdobywcy pucharów podjeżdżali na podium. Fanfary, konfetti, szampan.. Krzysztof Hołowczyc 1 miejsce! Jak zwykle uśmiechnięty, ale tym razem jednak jego przemowa zasmuciła fanów, gdyż pożegnał się z karierą. Zapowiedział, że już nie będzie startował w rajdach, tym bardziej doniosła to była chwila. Oczywiście zdjęcia próbowałam robić, ale było takie oblężenie, że udało się tylko z daleka i na dużym przybliżeniu..

 

 

 

 

 

K. Hołowczyc

 

 

 

 

 

Potem, żeby i Mały miał trochę radości, zahaczyliśmy nowy plac zabaw, były huśtawki, ślizgawki i koniki bujane. Frajda dla takiego malucha niesamowita, zwłaszcza jak oboje rodziców ma przy sobie 🙂 Obiad u Dziadków, pogaduszki, trochę czasu razem i z Bratem. Szybko jednak trzeba było wracać, bo pora drzemki nieuchronna. Dziecię w wózek, spacer i po pięciu minutach już błogi sen.. 

A poniedziałek zaczął się intensywnymi zakupami, by zapełnić pustą lodówkę i moim polowaniem na kalosze, które pojawiły się w Lidlu. Oczywiście przez to, że nie pędziłam na otwarcie sklepu, to mogłam tylko przebierać w rozmiarach 40-41, gdzie przy moim 36-37 kompletnie nie miało to sensu. Jedne szare były dobre, nawet je kupiłam, ale w domu zdecydowałam, że jednak chcę czarne. Już mam namierzone o wiele fajniejsze na allegro. Może Mąż będzie tak miły i zrobi mi prezent 😉

 

Starałam się zrobić dla niego placki z mąki żytniej, ale coś proporcje pomieszałam i nie wyszły.. może jutro podejmę się próby jeszcze raz. Chciałam też upiec małe bułki razowe, ale jak co tydzień mamy dostawę chleba od Taty (chody w zaprzyjaźnionej piekarni), więc byłoby za dużo tego dobrego. Ugotowałam więc żurek, dla Synka obiad z mięskiem i żółtkiem. W planach kisiel domowego wyrobu, ale najpierw porobię opłaty. Lubię od razu z nowym miesiącem popłacić rachunki, bo wtedy wiem ile mi zostaje na resztę dni. A po południu jadę z Małym do Babci, wychodzę sama połazić po sklepach, żeby trochę się oswoił, że nie widzi mamy non stop. Choć to dla mnie wcale niełatwe, bo chciałabym być przy nim cały czas…