Włajaż włajaż

Kolejna podróż za nami, tym razem w rejony mężowej rodziny połączona z grillem, zabawami z  Wnuczkiem, poszukiwaniem następnej skrytki i filmem który udało się obejrzeć. Fajny weekend, ale że już padam i do tego piszę z mozołem z telefonu więc zostawię wpis do jutra.. Dobranoc..

 

 

W sobotę mieliśmy wyruszyć z samego rana, ale Mały postanowił przetrzymać nas od 4 w nocy na chodzie i trzeba było to odespać. Odespanie sprawiło, że ruszyliśmy dopiero o 8,30 i znowu miałam mało czasu na mój ulubiony rynek – na szczęście tym razem nie było tam nic ciekawego prócz jednej, rewelacyjnej bluzy, pluszowej w środku i z odpinanym kapturem. Wyszłam więc zadowolona 🙂 Babcia Zosia jak zwykle przywitała nas z radością, a zwłaszcza Wnuczka, który urósł niesamowicie od naszej ostatniej wizyty. Podziwiane więc były i dłuższe włosy i nowe zębiska i umiejętność robienia błyy błyy kiedy się rusza palcem po ustach w górę i w dół, tudzież kręcenia sitkiem jak kierownicą przy dźwiękach brym brym 😉

Dzień spędziliśmy w ogrodzie, na kocu, z próbnym rozłożeniem pirackiego basenu. Basen i owszem, prezentował się dumnie do czasu.. aż oklapł. Ponieważ nie posiadamy już paragonu, pozostaje jedynie szukać dziury w całym i nakleić łatę jeśli się ową dziurę namierzy.

 

 

 

 

 

jeszcze forma pełna

 

 

 

 

 

Opowiadaliśmy o nadmorskich i leśnych podróżach, o tym jak Synek znosił upały, pierwsze kąpiele w jeziorze, ja oczywiście jak zwykle wyskakiwałam z dokumentacją fotograficzną, a Mąż też mógł pochwalić się nową umiejętnością 🙂 Zosia nie mogła uwierzyć, po pierwsze, że kostkę Rubika w ogóle da się ułożyć i jeszcze bardziej w to, że da się to zrobić tak szybko! Przyznaję, też byłam i jestem z Męża dumna. Tym bardziej, że sama bardzo powoli przyswajam algorytmy do kostki 2×2, którą dostałam w wersji ulepszonej – MoYo Ling Po (czarymaryabrakadabra). Poprzednią dostał w swoje zęby Synek, który od czasu do czasu też przejawia chęć przestawienia jej ułożenia.

 

 

 

 

 

Rubikowe zafascynowanie

 

 

 

 

 

Spacer machnęliśmy po lesie, by drzemkę miał na świeżym powietrzu, a wieczorem kiedy chłopaki już usnęli, a ja zasnąć nie mogłam włączyłam sobie w tv sympatyczny film „Teoria chaosu”. O tym, jak to czasem przypadkowe zdarzenie uruchamia lawinę wywracającą uporządkowany świat do góry nogami..

 

 

 

 

 

 

 

 

Swoją drogą zauważam i u siebie próby porządkowania, choćby poprzez zapisywanie rzeczy do zrobienia w kalendarzu, zresztą oboje jesteśmy kalendarzowi, nawet Synkowi prowadzę kalendarz jego pierwszego roku życia. Dodatkowo robię jeszcze listy zakupów, czasami notuję wydatki przez kilka miesięcy, póki mi się nie znudzi. Ale ostatnio nie nadążam z tym wszystkim i po prostu cieszę się, kiedy mam czas na bloga lub czytanie książki. Najlepsze jest łączenie przyjemności, czytanie na plaży, czy szukanie tajemnych skrytek na spacerze. Kolejna skrzynka znaleziona w starym ciągniku. Przyczepiona magnesem rurka z logbookiem w środku, gdzie z przyjemnością dopisaliśmy Męża login. Jeszcze kilka do odnalezienia i będziemy mogli zrobić swoją skrytkę. Ha! Już by trzeba pomyśleć nad ciekawym miejscem ukrycia i znaleźć jakąś szkatułkę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s