Święto świętem pogania

Nie nadążam. Tyle się działo przez ten weekend, tyle mam nowych zdjęć, tyle do opisania, do wspominania w myślach.. 

Były regaty, wizyta u sąsiadów – temat mieszkaniowy c.d., był upał i lody z rodzinką dla ochłody, plus prezenty – z okazji naszej rocznicy ślubu i już zaocznie na urodziny. Były spacery w słońcu, była ekspresowa burza. A dziś świętowanie rocznicy nad morzem! hmm jak imprezować to od razu kilka dni z rzędu 😉

 

 

Do sąsiadów zawitałam po tym, jak znalazłam ogłoszenie, że w moim bloku ktoś sprzedaje 3 pokojowe mieszkanie. Namierzyłam numer po zamieszczonych zdjęciach, ale że nikt nie otwierał to zapukałam do sąsiadów obok. Znam ich wprawdzie od niedawna, po tym jak okazało się, że chodzą do grupy tanecznej moich rodziców i kiedyś wypatrzyłam ich na zdjęciu z tanecznego pokazu. Świat jest mały. Sąsiedzi przemili, zaprosili do siebie, oprowadzili po pokojach – i tu aż mi dech zaparło, bo ich mieszkanie było idealnie moim wyobrażeniem o pięknym M4 – duży salon, sypialnia, pokój dla dziecka, balkon, kuchnia i łazienka wszystko w takich rozmiarach w jakich powinno być. Ach gdybyż drugie takie było kiedyś wolne 😉 To sprzedawane jest podobnych wymiarów, niestety zamiast balkonu ma zabudowaną szybami małą loggię, a ja zdecydowanie jestem za balkonem i możliwością posiedzenia na powietrzu przy stoliku i podziwianiu kwiatów z wiatrem we włosach. Po dokładniejszym przeczytaniu oferty okazało się, że jest „na wyłączność” – czyli że klient odsyła zainteresowanych do biura nieruchomości i tylko z nimi można negocjować. Może z ciekawości zdecydujemy się obejrzeć, ale coś tak podskórnie czuję, że odłożymy temat mieszkania na kilka lat. Póki Mały nie potrzebuje biurka, swoich mebli i większego wyrka to jest dobrze jak jest 🙂

 

 

 

 

BTS Regata

 

 

 

 

W sobotę upał był niesamowity, chyba ze 30 stopni i pełne słońce. Po raz pierwszy zapakowaliśmy Syna do spacerówki i podjechaliśmy nad Odrę podziwiać żaglowce, które przypłynęły do nas z okazji Baltic Tall Ships Regata 2015.

 

 

 

 

żagle

 

 

 

 

Można było znowu podziwiać Dar Młodzieży, Fryderyka Chopina, Jean De La Lunę, Sedov’a i inne.. Żaglowce super prezentowały się w taki słoneczny dzień, można było je zwiedzać, ale chętnych tylu, że z wózkiem nie było się co pchać. Dookoła rozbrzmiewała muzyka, oczywiście masa sklepików z pamiątkami i gastronomią, jak choćby ciekawie i trochę kryminalnie brzmiący……

 

 

 

 

głodobójca

 

 

 

 

Po regatach, przewijaniu i karmieniu pojechaliśmy na świętowanie naszej I Rocznicy Ślubu z Rodzicami, Bratem i Anią, z którą schodzą się i rozchodzą już dłuższy czas. Lodowe desery chłodziły nas w ten słoneczny dzień. Dostałam w prezencie książkę „Zamień chemię na jedzenie”, w sam raz dla chemiczki 😉 Różne inne drobiazgi i słodkości, a od Męża prócz wcześniejszej sukienki i spódnic całą serię extra kosmetyków – z których jestem nie mniej zadowolona jak i z nowych kreacji 🙂 Rodzice dorzucili parę groszy, które postanowiliśmy przeznaczyć na niedzielny wypad nad morze…

 

 

 

 

ach nad morze..

 

 

 

 

A nad morzem, jak zawsze dla mnie.. cud, mniód i bąbelki! Po chwilowej mżawce zza chmur wyszło słońce i można było ruszyć na promenadę, na plażę, na gofry.. zjeść obiad w restaurancji, nacieszyć się widokiem Syna na tle fal i oczywiście z pasją napstrykać tyle zdjęć, żeby było z czego wybierać te najlepsze. Nie wiem jak to się dzieje, ale mogę co weekend jeździć w to samo miejsce nad morzem i jakoś mi się nie nudzi.

 

 

 

 

widok na morze

 

 

 

 

W sumie może dlatego, że co weekend nie jeździmy, a tylko raz na jakiś czas. Ale chcę by tych czasów było jak najwięcej. Już zaczęło mi się marzyć, żebyśmy spędzili nad morzem choć kilka dni z Mężowego urlopu. Mamy takie miejsce na nocleg, wprawdzie mocno spartańskie ale nic to, skoro nad morzem, to jestem w stanie przymknąć oko, bo i tak większość dnia przebywa się na plaży.

  

 

 

 

na plażę

 

 

 

A dziś z okazji moich urodzin wymarzyłam sobie dwie godziny na domowe SPA. Mąż odpocznie po pracy, a później ruszy z Małym na spacer. Mnie tymczasem czeka kąpiel w pianie, manicure, peeling, odżywki, maseczka na dłonie, pachnące kremy i relaks w zaciszu łazienki.. Dodam, że nie muszę dziś gotować, bo przybywa pizza. Chwilo trwaj! 🙂

 

 

 

 

domowe SPA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s