Mieszkanie

Dopadła mnie alergia – znowu. Miałam z nią spokój przez ostatnie dwa lata. W ciąży trochę pokichałam, ale jakoś tak lekko, a teraz nos swędzi, oczy pieką, kicham, prycham i męczy mnie to bardzo. Alergię mam na pyłki traw i odczulanie szczepionkowe przez 3 lata, oraz jak widać biorezonans nie dały rady pomóc. A ponieważ karmię, nie biorę żadnych leków łagodzących ten stan. Cóż, trzeba się przemęczyć.. Wśród bloków było niedawno koszenie trawy stąd pewnie natężenie objawów.

 

Wędrując tak na spacerach przyglądam się przy okazji mieszkaniom i wywieszonym banerom z ofertami sprzedaży. Wczoraj udało mi się załapać na prezentację jednego z nich, bo akurat babka z biura nieruchomości jechała w te rejony, pokazywać wnętrze małżeństwu z dzieckiem. Mieszkanie miało tak dziwny rozkład i było jakieś takie ciasne, nieustawne, że od razu podziękowałam. Z przyjemnością wróciłam do swojego i wręcz poczułam ukłucie w sercu na myśl, że może kiedyś się stąd wyprowadzimy. Już kombinuję, co by tu zrobić żeby tego uniknąć, ale nadal te dwa pokoje nie chcą się rozciągnąć na trzy i chyba trzeba będzie. Jutro idziemy obejrzeć dużo większy metraż, oferta jest atrakcyjna cenowo, do tego dochodzi garaż murowany. Minusem są niestety starszy blok i grzechocząca winda, którą zapewne słychać w środku. Ale zobaczyć można..

 

Tak poza tym to jesteśmy po trzeciej dawce pneumokoków i kolejnym wzw. Mały zniósł to w miarę dobrze, choć dziś trochę płaczliwy był więc zrzucam na karb szczepienia. Wszamał za to swoją pierwszą zupę jarzynową i kompletnie nie dał się ułożyć w gondoli, tylko koniecznie chciał siedzieć i siedzieć. A skoro tak – trzeba będzie uruchomić spacerówkę 🙂 Mam nadzieję, że w weekend znajdzie się na to trochę czasu. Choć ten czas tak umyka, że ciągle coś przekładamy na kolejne dni. Dobrze, że za popsutą klimę wzięliśmy się od razu, bo przy tych temperaturach w aucie robi się sauna i my jak my, ale dziecko mocno się w upale męczyło. Auto odebrane, zdążyłam zrobić przy okazji małe zakupy do lodówy, usmażyłam kotlety, ugotowałam krupnik, zdjęłam pranie. Chwila netu, kilka telefonów do znajomych, dalej opieka nad Maluchem, trochę poczytać przed snem i tak to się kręci dzień za dniem..

 

Jutro po obejrzeniu mieszkania może uda mi się wyskoczyć do Jyska po jakąś dekorację na balkonowy stolik, nie mówiąc już o tym że trzeba dokupić ziemi do kwiatów i zatankować auto, bo niedługo będziemy śmigać na oparach. A tu jakoś do Rodziców trzeba dojechać, do laboratorium na kontrolę żelaza u Dziecia, na zbliżające się regaty i na lody z okazji świętowania. Weekend zapowiada się ciekawie i widzę, że szybko nadejdzie, bo jak to się mówi

 

„środa minie – tydzień zginie, czwartek przejdzie – weekend będzie” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s