Zakupowy zawrót głowy

Mama z nowym tuszem, rozjaśnionym włosem i pełna energii szykuje się do występów chóru. Kobiety dodatkowo nakręcone są zakupem nowych kostiumów i próbami, których ostatnio jest coraz więcej. Tak to już jest, że większość kobiet lubi zakupy i szafy pełne fajnych ciuchów, żeby można było po jej otwarciu zamiast standardowego „nie mam się w co ubrać!” rzec – ta sukienka będzie na dziś idealna 😉

 

 

W ramach dążenia do ostatniego stwierdzenia, powoli zaczynam polować na modowe rarytasy. Polowanie jest tym przyjemniejsze, że zbliżają się moje urodziny i Monż zadowolony, że sama wybieram prezent, staje dzielnie do kasy. Tym sposobem stałam się posiadaczką letniej sukienki w kolorze żółtym w drobne kwiatki. Pierwszy raz w życiu nabyłam żółtą sukienkę, ale jak w nią wskoczyłam była po prostu jak na mnie uszyta, a i kolor pasował. Kolejne cuda to dwie spódniczki, jedna zielona, druga malinowa, do której to od razu zapragnęłam pomalować paznokcie w tym samym kolorze. Tak dawno nie malowałam, że wyszłam z wprawy.. ale grunt, że nikt z lupą nie chodzi i na pierwszy rzut oka nie widać niedociągnięć. Dobrze też, że przed pomysłem malowania machnęłam gotowanie żurku i robienie sałatki z tortelini. W piaskownicy też zdążyłam zasiąść jeszcze bez zdobień i ogólnie plan jest taki, by malinowy zestaw dotrwał do zaprezentowania na niedzielne spotkanie.

 

 

Z nowości, nareszcie mam stolik na balkonie! Po kilku latach jęczenia, że fajnie by było takowy mieć.. nareszcie jest. Mąż upolował go z samego rana na promocji w Jysku (dzień po tym jak napisałam na blogu, że przydałby się stolik zobaczyłam go w reklamie o połowę tańszy niż standardowe tego typu stoły) otrzymując bonusowo kołdrę, która przyda nam się dla Syna, jak już urośnie do jej rozmiarów. Zaskoczenie w pełni, bo rzadko teraz dają w sklepach takie prezenty 🙂

 

A skoro stolik to koniecznie kwiaty.. pelargonie czekając więc już tylko na posadzenie do skrzynek. Oczywiście trudno wyjść do sklepu, żeby nie zahaczyć o dział dziecięcy, tym bardziej że zbliża się Dzień Dziecka. Mały stał się tym sposobem posiadaczem swojego pierwszego telefonu – wprawdzie na grające przyciski ale musi mu na razie zastąpić dotykowe wynalazki. Przy telefonach zapadła decyzja, że całkowicie przerzucam się na smartfona i po kilku dniach próby na starym sprzęcie, przeglądania modeli w necie i decyzji czy ma być czarny czy biały, zamówiłam prezent na dzień dziecka i dla siebie. A niech tam, raz się żyje, będzie biały. Zdecydowanie idzie nowe.

 

 

Na pocieszenie dla Syna ruszyliśmy obejrzeć wystawę modeli pociągów i torów w rozmiarach mini. Zafascynowani tematem dorośli faceci, z błyskiem w oku, przekazywali wiedzę o montowaniu torów, tworzeniu makiet i kierowaniu ruchem. Trzeba przyznać, że wykonanie i detale owych makiet były o wiele piękniejsze niż stan naszego pkp. Można było się zachwycić wagonami z malutkimi kanapami, dróżnikiem, semaforami, szlabanami, a nawet rowerem stojącym koło budki w rozmiarze 1 cm. Coś niesamowitego, że człek potrafi robić takie cacka.. 

 

 

 

 

mini pkp

 

 

 

 

Dzisiaj jeszcze w planach spacer i podziwianie występów grup tanecznych. Łapiemy po drodze moją Mamę, gdyż chce zobaczyć swoją koleżankę tańczącą na scenie. Być może na rowerach dojadą też Sylwia z Tomkiem i Beata z synem. Niech tylko pogoda się utrzyma, bo słońce przyświeca nam od samego rana. Miłej niedzieli i ruszamy na balkon tworzyć nasz mały ogród przydomowy 🙂

 

 

 

 

pod platanami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s