Przesadziłam

Wiosna w rozkwicie i Dziecię też chyba to odczuwa, bo ma więcej energii i spać mu się w dzień nie chce.. chyba, że na spacerze. Kiedy tylko poczuje ruch wózka i usłyszy miarowy stukot wędrujących kroków od razu odpływa. Za to mnie dopadło przesilenie – i to nie wiosenne, a fizyczne. Jakiś czas temu, chcąc zabrać się ze wszystkim naraz, przeniosłam Syna w foteliku kawałek drogi. Skutki tego kawałka odczuwam do dziś. Rana znowu mnie piecze, ciężko mi cokolwiek przesunąć, bo każde napinanie się zaczyna boleć. Oczywiście doprawiłam się myciem balkonu – bo zamarzyło mi się wywieszenie już prania na zewnątrz. Tak bardzo lubię kiedy rzeczy pachną świeżym powietrzem i słońcem 🙂 No to mam. 


Nie wspomnę o kręgosłupie, który zaczyna wołać o pomstę do nieba. A tu niestety podnoszenia dziecka się nie uniknie. Trzeba go przewijać, unieść do odbicia, posadzić na kolanach, bo leżenie już mu się nudzi. Machnęłam też prasowanie czekającej na mnie sterty ubrań i pościeli, zrobiłam porządki na półce prezentowej i kalendarzowej, usmażyłam mielone, ugotowałam krupnik. I po tych wszystkich akcjach ledwo siedzę, tak mnie bolą plecy. Najgorsze, że nie ma kiedy się zregenerować, a powinnam kilka dni odpoczywać, niczego nie dźwigać i w ogóle dać sobie na luz.

 

 

Trochę tego luzu jest jeszcze wieczorem i całe szczęście, bo inaczej byłoby ze mną już całkiem krucho. Obejrzeliśmy najgorszy z filmów jakie ostatnio widziałam – „Dzień dobry, kocham cię”. Koszmar dialogowy, banalna fabuła, słabiutka gra aktorska i ogólnie żenada. Trochę mniej słaba była „Sztuka zrywania” z Jennifer Aniston, ale też żadna rewelacja. Tak jak i „Wymarzeni” – niby romantyczna komedia, a nie było ani śmiesznie, ani romantycznie 😉 Dobrze, że nadrabiam książkami, bo co włączam kolejną, to same rarytaski. Na razie na tapecie polskie autorki..

 

 

Dzisiaj pojechaliśmy złożyć PITy, a że było blisko do parku to od razu zaliczyliśmy mały spacer – mały, ale bogaty w duże wydarzenie – zaćmienie słońca. Pewna pani użyczyła nam nawet rentgena swojej czaszki, żeby przez kliszę lepiej było widać 😉 A widok był ciekawy.. następne zaćmienie w 2021 roku.

Pogoda ostatnio tak cudna, że tylko spacerować. Wędruję w nowe okolice, odkrywam kwiatowe zakątki, małe uliczki i parki gdzie rzadko bywałam. Chciałabym śmigać jeszcze dalej, ale nogi i plecy odmawiają współpracy. Zresztą prawie dwie godziny spaceru dziennie to i tak dla mnie duże wyzwanie. Dobrze, że idzie weekend, mam nadzieję, że trochę odpocznę..

 

 

 

 

wiosna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s