Prezenty już

Tradycyjnie czasu mało, ale ponoć realizacja planów nie od czasu zależy, tylko od priorytetów – ponoć 😉 

Synek pochłania tego czasu coraz więcej, drzemki w dzień skracają się do 15-30 minut, więc gotowanie, wstawianie prania, rozwieszanie go, sprzątanie, czy pisanie bloga są teraz mocno na raty podzielone. Za to zmieniając porę kąpania na wcześniejszą zyskaliśmy wieczorny czas tylko dla nas 🙂 Prawie cztery godziny! I to jest duży plus. Można spokojnie obejrzeć film – a ostatnio były to dłuższe, jak – „Exodus: Bogowie i Królowie„, „Hobbit – Bitwa Pięciu Armii”, rozczulająca „Odrobina nieba” i fajna babska komedia „Jak stracić chłopaka w 10 dni”. Do czytania na ebooku powoli się przyzwyczajam, pochłaniam już czwartą książkę i cieszę się, że tyle ich jeszcze przede mną. 

 

Mały ma się coraz lepiej, wprawdzie skończyło się na maści sterydowej, bo Ziaja AZS i Lipikar nie dały jednak rady, to najważniejsze że zaognione miejsca się naprawiły, a i drapanie i nocne przez to pobudki mocno się umniejszyły. Gaworzy sobie teraz wesoło, rozgląda się po domu ciekawie, śpi na spacerach, próbuje już siadać i w ogóle robi się takim fajnym chłopaczkiem o dużych oczach i radosnym uśmiechu. Jedynie podnosić go jest coraz ciężej, zbliża się do 8 kilo, a jak osiągnie 10 kilo to mój kręgosłup chyba zastrajkuje. Już ledwo daję radę trzymać taki ciężarek, który jeszcze na dokładkę wierci się i kręci wyciągając ręce do wszystkiego w pobliżu. 

 

Ostatnio zmontowaliśmy mu prezent od Chrzestnej – krzesło do karmienia, które później można zamienić w niskie krzesełko i stolik, albo w mały fotel bujany 🙂 Chrzestny też dał już prezent – blender do tworzenia dzieciowych papek, zupek i deserów. Do mielenia, ucierania i szatkowania, a w przyszłości też do drinków 😉 I żeby nie było to ponoć nie wszystkie prezenty, domyślam się, że zostały jeszcze te bardziej duchowe.. Sama zakupiłam już świecę, z okapnikiem i piękną wstążką, zrobiłam też rezerwację na rodzinny obiad, zostało do kupienia białe ubranko i do przejścia nauki przed tą uroczystością.

 

Co do uroczystości, to wybraliśmy się na świętowanie imienin mojej Mamy. Synek pierwszy raz był w restauracji i mimo naszych obaw, nie płakał, trochę pospał, a potem przyglądał się Dziadkom i kolorowemu wystrojowi. Mama dostała od nas puchaty, ciepły koc i ulubione słodkości. A i ja wreszcie zrealizowałam swój prezent imieninowy od Męża – i pojechałam wybrać koraliki na niebieską bransoletkę, którą później sama sobie zmontowałam:

 

 

 

 

made by me

 

 

 

 

Rodzice wybrali się teraz do sanatorium, na pozimową regenerację, masaże, zabiegi i ćwiczenia. Ja natomiast wybieram się pod prysznic, bo to na razie jedyna odnowa na jaką mogę sobie pozwolić 😉 Aa no i oczywiście na spacer, bo to i dla ciała i dla odskoczni od domowych zajęć, a i dla Małego dotlenienie na prawie już wiosennym powietrzu.. Miłej niedzieli!

 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s