Przymroziło

Było wiosennie, a tu znienacka ciach i się ochłodziło, wprawdzie nie są to jeszcze typowe zimowe temperatury, ale już dziś poczułam chłodek.. 

Ostatnie dni przeplatane spacerami i spotkaniami. W piątek podjechaliśmy do sklepu akwarystycznego zakupić bojownika do naszego akwarium. Nie byle jaki to okaz – halfmoon się zwie i jak rozłoży swój ogon i płetwy, to wygląda bajecznie. Jest niebiesko-czerwony i ma dwie panienki do towarzystwa 😉 Jako, że było po drodze, Synek odwiedził Dziadków. Pogadaliśmy trochę, Dziadki ponosili na rękach, wycałowali i nacieszyli się Wnuczkiem. 

 

W sobotę od rana lekki przymrozek, ale słońce cały dzień i aż się rwałam na spacer. Powędrowaliśmy nad jezioro, dopadłam łabędzia na sesję zdjęciową

 

 

 

 

łabi

 

 

 

 

i skorzystałam z urządzeń ćwiczebnych, których coraz więcej pojawia się w okolicy. Super to sprawa taka darmowa siłownia. Można się rozruszać, zwłaszcza po dłuugim czasie bez ćwiczeń. Choć jeszcze te moje ruchy ostrożne i delikatne to jednak czuję, jak powoli wraca mi energia. To poczucie wzmacnia jeszcze widok wagi spadającej z miesiąca na miesiąc 🙂 Jeszcze 3,5 kilo w dół i dojdę do wymarzonych wymiarów!

 

 

 

Wieczorem odwiedził nas mój Brat, porobić mi ustawienia w laptopie, który coś zaczął się zawieszać i nie łączyć mnie czasami z netem. Miałam tak dobry dzień, że zachciało mi się upiec ciasto z brzoskwiniami. Wprawdzie najprostsze z możliwych, ale dla mało piekącej kobiety i to jest wyzwaniem. Ciacho byłoby lepsze gdybym miała piekarnik z termoobiegiem, ale mimo lekko przypieczonego spodu okazało się godne podania na stół 🙂

 

 

 

 

 

ciacho z brzoskwiniami

 

 

 

 

 

A dziś był spacer w większym gronie – Sylwia skrzyknęła ekipę i spotkaliśmy się w parku na pogaduchy, gorącą herbatę i pseudo obiad, bo żadna dziś nie gotowała. Przybyła Beata z synem na rowerach, Katarina z córką i Dorka, Hania no i Sylwia z synem siostry. My zajechaliśmy gondolą z naszym Skarbem, który jak zawsze przyciąga uwagę wszystkich pań, nawet tych najmniejszych 😉 Super to było spotkanko, jak zawsze każda miała dużo do opowiadania, a to o dzieciach, o facetach, żłobkach i przedszkolach. A najlepsze były debaty o dietach prowadzone znad hamburgerów (dla mnie wersja okrojona), grzanego piwa z goździkami, herbacie owocowej i zapiekanek. W końcu dziewczyny były usprawiedliwione – spacer był? Był. A jeść trzeba 😉

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s