Wiosna czy zima?

Wczoraj było 11 stopni na plusie 🙂 A niedługo połowa stycznia! W domu storczyk zakwitł pięknym kwieciem, ogrzewanie zakręcone, a w pokoju 22 stopnie i pierwszy raz zimą sypiam w krótkim rękawku.. 

 

 

 

 

 

styczniowy storczyk

 


 

 

Ostatnie noce przespane po 4-5 godzin (chyba wreszcie lek działa!) więc energia dopisuje, a pobudki zaskakują wyspaniem..


Mąż (obudzony znienacka nad ranem po 5 godzinach snu):

„Nic nie pamiętam! Karmiłaś drugi raz w nocy?”


Żona (patrząca nieprzytomnym wzrokiem na śpiące swe Dziecię):

Nie karmiłam! ostatnio o 1 godzinie. Tyle śpi?? Budzimy go 🙂

 

 

I tak oto od trzech dni piękne noce nie spędzają snu z powiek -żeby nie zapeszyć. Te 5 godzin zdarzyło się raz, raczej są to 4 pod rząd, ale po pobudkach co godzinkę lub dwie to niesamowita odmiana.. ***Czarymary niech już tak zostanie ***

 

Spacery też już są coraz dłuższe, ostatnio na piechotę dotarliśmy nawet do Euro AGD, by pooglądać czytniki książek. Po nalocie na bibliotekę, kiedy podczas ciąży przeczytałam 90 sztuk różnych knig (a z wszystkich jakie pamiętam nie wliczając bajek w dzieciństwie – 607 sztuk), stwierdziłam że nie mam tam już zbytnio w czym wybierać. Z kolei po ostatnich prezentach, przeczytanych w 3 dni, ślad został jedynie na uginającej się od książek półkach. Uwielbiam książki. Mam do nich niesamowity szacunek i pasję. Uwielbiam czytać. Ale nie mieszczę się już na regale.. poza tym zakup książki za trzy dychy, którą pochłonę w jeden wieczór jest dość kosztowny. Tym bardziej, że ja bym chciała kupić na dzień dzisiejszy ze dwadzieścia super nowych tytułów.. Dlatego dojrzałam do jednego wydatku, za to na 11 tysięcy książek! Tyle bowiem obecnie posiada w swej e-bookowej bibliotece mój Tatko – równie zapalony czytelnik jako i ja 🙂 Decyzja więc zapadła. W poniedziałek zamawiam więc czytnik i kropka.

 

 

Za oknem słońce, naprzemienne z chmurami, ale jest dość ciepło… Idziemy na kolejny spacer. Na ostatnim utkwił mi w oczach jarmarkowy balkon..

 

 

 

 

jarmarkowy balkon

 

 

 

 

A podczas dzisiejszej trasy poza parkiem, dość daleko, natknęliśmy się na płot z różami.. Stwierdzam, że ludzie mają ciekawe pomysły…

I z tym optymistycznym akcentem ruszam do obejrzenia sympatycznego (wbrew tytułowi) filmu „Aleksander – okropny, straszny, niezbyt dobry, bardzo zły dzień”, a wszystkim życzę miłych dni na nowy tydzień 🙂

 

 

 

 

 jak płot do róży

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s