Imieniny i pępkowe

Pępkowe się rozkręca i przeciąga na kolejny weekend, bo wszystkich razem podjąć się nie da 😉 W sobotę przybyła nasza ślubna świadkowa z mężem i synem. Wzruszyła się na widok Maluszka i z ramion go wypuścić nie chciała, zaproponowała nawet stanowisko niani kiedy tylko będzie potrzeba… oj przyda się kiedyś przyda, ale to dopiero jak przejdziemy na butelkę i złapię trochę swobody od karmienia.

W niedzielę odwiedzili nas moi rodzice z bratem, który trochę był spięty trzymając siostrzeńca na rękach 🙂 Myślę, że przy częstszym kontakcie przełamią się tego rodzaju stresy..

A wczoraj udało się dotrzeć Beacie z synem i byli Małym zachwyceni, chociaż oni akurat widzieli go najkrócej, bo większość czasu przespał 😉 Wszystkie spotkania osłodzone były ciastem, likierem i nalewką z czarnej porzeczki.. ja niestety nie załapałam się na wznoszenie toastu, ale jakoś za tym aż tak nie tęsknię.. 

 

 

Na osłodę miałam dziś swoje święto i z tej okazji dołączam wzruszający wiersz, który dostałam od Ani i za który pięknie dziękuję 🙂 Imieniny zaczęłam świętować już minutę po 24 w nocy, kiedy to Mąż obdarował mnie bransoletką – którą mam sobie dopiero wybrać, ale to prawie jakbym już ją miała 🙂 i najpiękniejszym zestawem książek, jaki mogłam sobie wymarzyć. Jest wśród nich najnowsza część Jeżycjady „Wnuczka do orzechów” Małgorzaty Musierowicz, jest „Mąż zastępczy” Joanny M. Chmielewskiej i „Czwarty kąt trójkąta” pani Ewy Siarkiewicz. Same rarytasy! Z biblioteki została mi jeszcze jedna książka do przeczytania, a potem zabieram się za te moje literackie cudeńka.. 

 

 

 

 

 

 

książkowe rarytasy

 

 

 

 

 

 

Natomiast od Syna w prezencie dostałam dziś pierwszy spacer, na który zapakowaliśmy go do wózka i wędrując po osiedlu dotleniliśmy się trochę listopadowym powietrzem. Przydało mi się bardzo to rozruszanie.. zahaczyliśmy nawet do apteki, do sklepu i do biblioteki oddać dwie wcześniej przeczytane już książki. Co by jednak nie mówić, na razie nie wyobrażam sobie wyjść samej z domu z ciężkim wózkiem. Musimy wykombinować jakieś mocowanie stelażu na klatce schodowej, tak żebym tylko z Małym wdrapywała się na górę po schodach. Damy radę, z czasem i spacery staną się czymś zupełnie naturalnym 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s