Puchatek

Zmobilizowałam jeszcze siły by posprzątać w piątek mieszkanie.. chciałam założyć do tego byle jaką koszulkę, ale okazuje się, że wszystkie, prócz 3 ciążowych, są już za małe i wyglądam w nich jak Kubuś Puchatek z wystającym spod koszulki brzuchem 😉

Zamiotłam korytarz, umyłam łazienkę, zdjęłam pościel i zrobiłam pranie. Coraz trudniej się poruszać, ale nie umiem tak sobie zalec i nic w domu nie zrobić, kiedy widzę ile się tego wszystkiego zbiera. Mąż dużo pracuje, bierze nadgodziny by nastarczyć na potrzebne wydatki. Na przykład okazuje się, że materac dla dziecka będzie droższy niż łóżeczko, ale używanego nie kupię bo wiadomo, że może być niehigieniczny no i już wyleżany. A cena termometru bezdotykowego też jest przesadzona, dlatego fajnie, że zbliżają się dni 50% rabatów w Superpharmie i może upoluję ten tańszy ale dobry firmowo..


 

W sobotę wzięłam się za lepienie leniwych pierogów: twaróg (250 gr), ugotowane i rozgniecione ziemniaki (taka sama ilość co twarogu), do tego szklanka mąki plus tyle co do podsypywania, 1 jajko i łyżeczka soli – wszystko razem zmieszane nie wstrząśnięte. Na gotującą wodę pokrojone pierożki, jak wypłyną – chwilę zagotować, potem tylko podsmażyć bułkę tartą i voila! Może wyszły mi trochę nieforemne, za to bardzo smaczne 🙂

 

 

  

 

 

leniwie

 

 

  

 

 

W niedzielę natomiast podjechaliśmy na targi „Mamy Dziecko „, gdzie można było kupić ubranka, chusty, zabawki i obejrzeć różne przygotowane dla dzieci atrakcje. Były występy, zabawy, dmuchane zamki, zjeżdżalnie. Wystawiały się firmy organizujące urodziny – spotkaliśmy moją koleżankę, która przebrana w strój jakiegoś niezidentyfikowanego zwierzaka puszczała wraz ze swoim facetem bańki mydlane i reklamowała swoją firmę. Dostaliśmy butelkę do karmienia ze smoczkiem przeciwkolkowym, próbki wkładek laktacyjnych i kosmetyków dla kobiet po porodzie. Dzieci miały na tych targach większy ubaw, wszędzie było kolorowo i dużo się dla nich działo.

 

 

  

 

 

karetą na targach

 

 

 

 

 

 

A dla nas pogoda zrobiła wielką niespodziankę, słońce w pełni i 20 stopni C zachęcało do spacerów i pobytu nad wodą. Dlatego podjechaliśmy wszędzie, gdzie się dało poleniuchować na kocu – który na szczęście, jeszcze po wakacjach, wożę w bagażniku. Dwa pobliskie jeziora i rzeka to było mało. Gdyby nie to, że wieczorem odbieraliśmy Beatę i Oliwera z dworca to wylądowalibyśmy chyba nad morzem mimo, że już była pora obiadowa 😉 Tak pogoda kusiła swoim jeszcze letnim klimatem…..

 

 

 

 

 

nad jeziorem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s