Podglądanie

Mieliśmy niecny plan po raz kolejny podejrzeć naszego Maluszka.. Tymczasem ustawił się w brzuchu tyłem i delikatnie mówiąc miał wszystkich w …nosie – może i słusznie, bo cóż to za pomysły? –  podglądać małego człowieczka.. foch do kwadratu 😉

Tak czy siak nie dało się potwierdzić płci – czyli pozostajemy po werdykcie drugiego usg, że Synek. Na szczęście pomiary wszelakie można było wykonać i zdrowo nam rośnie. Jednakże jego ułożenie sprawia, że może mnie czekać cesarka (trochę zaczynam się bać, choć może powinnam się cieszyć bo niejedna kobieta marzy o cesarce, a też i wiele kombinuje żeby tak rodzić). Na szczęście Mały ma jeszcze czas na fikołka i obrót głową w dół, więc czekamy niecierpliwie na rozwój wydarzeń 🙂

 

 

 

 

W ramach skracania czasu oczekiwania i po przejrzeniu kilku przepisów wymyśliłam, że na obiad zrobię papryki faszerowane mięsem mielonym z ryżem (według przepisu Zielonej pietruszki, za który dziękuję). Wydawało się, że pójdzie szybko, ale trochę z tym było zabawy. Jednak efekt końcowy, wizualny i smakowy wart był tych starań. Papryczki po zapieczeniu oddały soki mięsku i całość miała bardzo fajny posmak.

 

 

 

 

 

 papryki

 

 

 


 

Tymczasem wczoraj była kolejna lekcja w szkole rodzenia. Tym razem ćwiczyliśmy kąpanie lalki przedstawiającej noworodka. W wanience była woda, sprawdzaliśmy jej temperaturę, potem trening trzymania dziecka na dłoniach o odpowiednim rozstawieniu palców, podtrzymywanie karku, przekładanie na brzuszek itp. Mężowi świetnie poszło, ja bardziej asystowałam, bo podchodziliśmy parami. Wieczorem opowiadaliśmy Zosi i Iwonie o przeżyciach, a potem spać nie mogłam do 2,30..


Dobrze, że jestem zaopatrzona w dużą ilość książek, biblioteka pod nosem bardzo to ułatwia, bo nie uśmiechałoby mi się liczenie owiec przez kilka nocnych godzin 😉

Magia

Poszłam za ciosem i „Emmę” jednak też obejrzałam.. to była duża dawka jak na jeden dzień, ale jakoś wcale mnie nie zmęczyła 😉 Takich filmów nigdy dość! A skoro już w takie się wciągnęłam, to do kolekcji dołączyłam „Magię w blasku księżyca”, nowy film Woody Allena, na który dziś wybrałam się z Beatą.. (we wtorki w kinie bilety są po 13 zł). To była przeurocza, przyjemna komedia romantyczna.. z tradycyjnymi dla Allena dialogami, analizami i w prześwietnym klimacie.. Zarówno kostiumy z lat 20’tych, jak i tamta muzyka pasowały do tematyki magii idealnie, a widoki Lazurowego Wybrzeża dodawały uroku 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś wreszcie podjęliśmy kroki zmierzające do wywołania dużej ilości zdjęć, kumuluje się te zdjęcia na dysku czy w aparacie, trochę udaje mi się umieścić na blogu, ale tak naprawdę tylko do tych wywołanych wraca się najczęściej.. Dlatego tak bardzo lubię mieć album w dłoni, przeglądać go z rodziną, zawieźć do znajomych, by powspominać jakiś wyjazd, czy pozachwycać się pięknem świata..


Mam nadzieję, że nikt tego świata nam nie zburzy…

Baja i romantico

Pogoda w ten weekend była średnia, w większości padało, co nie zachęcało do wychodzenia z domu. Skate and roll chyba się nawet nie odbył, bo cisza była w mieście, natomiast mimo błota i mżawki Rajd Baja Poland trwał w najlepsze. Podjechaliśmy obejrzeć auta terenowe, ale akurat w tym czasie padało więc tylko z okna był widok na te ubłocone już po rajdzie maszyny..

 

 

 

Miło było zaszyć się w domu po zakupach uzupełniających ziejącą pustkami lodówkę. Nawet z racji tej pustki skoczyliśmy na obiad do „chińczyka” na sajgonki. Na deser sorbety lodowe, żeby jeszcze poczuć smak letniej truskawki i cytryny, a wieczór już całkowicie filmowy 🙂 Wzięło mnie na odświeżenie powieści Jane Austen. W sobotę pochłonęłam „Dumę i uprzedzenie” w odcinkach..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W niedzielę dla odmiany męskie klimaty i X-Man – trzy części za jednym zamachem. A dzisiaj ciąg dalszy kostiumowych klimatów – „Rozważna i romantyczna” z Emmą Thompson, Kate Winslet i Hugh Grantem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Została mi jeszcze do obejrzenia „Emma” i jeśli włączę sobie ten film wieczorem to będę miała niezły, romantyczny maraton 🙂