Weselne przyjęcie

Przed lokalem znowu się wzruszyłam kiedy tatko i Zosia (już teściowa) witali nas chlebem i solą. Tata miał spisaną przemowę, ale po dwóch zdaniach głos mu się załamał i łzy miał w oczach.. jakoś dał radę przez to przebrnąć 😉 A potem już rolę prowadzącą przejęła pani Basia z zespołu muzycznego, zagadując, wznosząc toasty i rozśmieszając towarzystwo nagraniem o ślubie mówionym przez dzieci. Po sytym obiedzie rozpoczęły się tańce, na pierwszy taniec wybraliśmy od razu coś energicznego i zebraliśmy całą młodszą część ekipy na parkiet, więc poszło bezstresowo 🙂

 

  

 

 

sala

 

 

 

 

 

Potem powoli się impreza rozkręcała, wódeczka poszła w ruch, muzyka grana life dodawała weselnego uroku. Odtańczony był i Grek Zorba i Jesteś szalona, do tego dużo muzyki z lat 80tych, oczywiście był i Weekend, ale też i parę wolniejszych utworów. Pani Basia machnęła nam solówkę „I will always love you” prawie jak Whitney Houston, by zaraz potem polecieć fantastyczną Przemykową. Przeplatały się też czacze i samby grane dla rodziców i ich znajomych, którzy uczęszczają na kurs tańca. Nawet tango i walc angielski się trafiły, a i mnie tatko do czaczy porwał 🙂 Wesoło było! I nawet dawałam radę, rozkręcałam falbany mojej sukni tak że wirowały w koło, po jakimś czasie aż musiałam zmienić buty na balerinki bo już się na obcasie nie dało szaleć. Rozkręcili się wszyscy, nawet ci którzy na początku nie mieli tańców w założeniu, co bardzo mnie cieszyło bo znaczy że atmosfera im odpowiadała. Marcin i rodzinka musieli mnie stopować żebym się nie nadwyrężyła, no ale jak tu się nie bawić na własnym weselu! 🙂 Było baaardzo dobrze.. od czasu do czasu wychodziło się przed lokal zaczerpnąć powietrza, a pogoda nadal była słoneczna i nie za gorąca..

 

  

O północy wjechał tort na sercowym stelażu i rozświetlony płonącymi racami, ruszyliśmy do krojenia i dzielenia tego małego dzieła sztuki 🙂 

 

  

A później tradycyjne rzucanie bukietem – dwie panny mocno walczyły o te kwiaty 😉 Wygrała Kasia w drugim podejściu, bo przy pierwszym kwiaty zahaczyły o sufitową dekorację.

 

 

 

 

bukiet

 

 

  

Musznik złapał Andrzej, a potem odtańczył z przyszywaną żoną jeden taniec. Potem zaśpiewali przerobioną piosenkę „Marcin się ożenił”, ale na wykupowane tańce z panną młodą zabrakło mi już sił… po godzinie 2 w nocy byłam wypompowana, ale baaardzo szczęśliwa bo mimo zmęczenia Mąż szeptał mi do ucha słodkości o nocy poślubnej :* A kiedy poszłam do łazienki umyć się i ubrać w białe koronki, po wyjściu drogę do sypialni i łóżko usłane miałam płatkami róż i pokój przybrany świecami…

 

 

Moje marzenie się spełniło.. cały ślubny dzień, od rana poprzez sesję zdjęciową, uroczystość i przyjęcie, był jak z bajki i mam nadzieję, że jak w bajce będziemy żyli długo i szczęśliwie…. Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s