Dziwna w Dziwnowie

Wprawdzie paluchy francuskie nie doszły do skutku, ale weekend uważam za bardzo udany. Zaproszenia zapakowane już w koperty i opisane trafiły do kartonika z zamiarem rozdania ich jak najwięcej. Do Teresy pojechaliśmy najpierw, korzystając z w miarę przyjemnej pogody. Nie było upału, ale już 14 stopni i brak deszczu gwarantowały udany wyjazd.

 

 

 

 

 

szafirki

 

 

 

 

Załapaliśmy się na ciasto i godzinne pogaduchy, obejrzeliśmy ich ogród, a potem już tylko kierunek – MORZE. O dziwo nad samą wodą było cieplej niż w Dziwnowie, można było spokojnie pospacerować, a plaża była prawie pusta.

 

 

 

 

 

 

w Dziwnowie

 

 

 

 

 

 

Zjedliśmy pyszny obiad w Zachęcie i podskoczyliśmy jeszcze do Pobierowa, bo jakoś w drodze na Hel ominięte zostało to miasteczko. Widząc te nadmorskie, pozamykane jeszcze sklepiki pomyślałam już o lecie, kiedy wszystko będzie tętniło tam życiem. Zachciało mi się spacerów promenadą, kolorowych wystaw i lodów amerykańskich śmietankowo-czekoladowych 🙂

 

 

 

 

 

 

promenada

 

 

 

 

 

No i oczywiście tej naszej plaży z miękkim piaskiem, jakiego nie ma nigdzie indziej. Jedyny minus naszego morza to lodowata woda, dlatego chciałoby się choć raz w roku pojechać nad jakieś morze ciepłe..

 

Tymczasem rozdawanie zaproszeń rozkręciło się wczoraj zupełnie niespodziewanie, podjechaliśmy do brata, potem okazało się, że Sylwia siedzi akurat z Anią w pubie więc mieliśmy je dwie za jednym zamachem. Marek z Agą podjechali w okolicę, a Pocika złapaliśmy również imprezującego w pobliskim barze. 7 zaproszeń jednego dnia to był super expres, ale jak wyszliśmy z domu o 11 rano tak powrót był prawie o 11 w nocy 🙂 

 

 

Niedziela więc odespana, śniadanie do łóżka, potem film pod ciepłym kocem i kiedy wyjrzało słońce można było ruszyć w plener.

 

 

 

 

 

 

gdzie strumyk płynie z wolna

 

 

 

 

 

 

Tym razem do lasu na spacer w poszukiwaniu polany harcerskiej i wszelkich oznak wiosny.

 

 

 

 

 

 

wiosna

 

 

 

 

 

Na Jasnych Błoniach chcieliśmy zjeść lody, ale okazało się, że na ten pomysł wpadła chyba połowa mieszkańców miasta, bo kolejki sięgały ulicy i nie było nawet gdzie zaparkować. Dzień zleciał szybko, a że już blisko wieczór to w planach jakiś kolejny film.. Szkoda, że już jutro poniedziałek.. ale nic to, każdy dzień zbliża nas do kolejnych wolnych dni 🙂

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s