Uzależnienie

Mówi się, że „kto czyta książki, ten żyje wiele razy”.. i coś w tym jest.. Kiedy pochłania mnie jakaś opowieść wciągam się tak bardzo, że czuję.. przeżywam.. i myślę o danej historii.. Wyobraźnia działa, tworząc w głowie obrazy czytanego świata, kreuje wizerunek bohaterów, widoki okolicy i ubiera słowa w kształty. W książkach jest dla mnie coś, co uzależnia i jest to chyba najzdrowsze z uzależnień 😉 No jeśli nie liczyć wytężania wzroku, ale na szczęście na oczy jeszcze nie narzekam, mimo, że czytam codziennie. „Przeminęło z wiatrem” znowu mną zawładnęło, kto lubi tę powieść ten rozumie. I myślę, że „Złodziejka książek” Marcusa Zusaka też by mnie pochłonęła, akurat tym razem pierwszy trafił się film…

  

 

 


 

 

 

 

 

 

 

Historia o życiu opowiadana przez śmierć, o ludzkich odruchach w nieludzkich czasach. O pięknie przyjaźni, o wspieraniu się wzajemnie, o trudach wojennej codzienności, życzliwości, podszeptach złego i radości dobrego.


I te słowa.. słowa.. słowa.. ich moc, siła jaką dają, przenoszenie się w inny wymiar, otwieranie drzwi przez które można przejść do nowego świata. „Złodziejka książek” to piękna opowieść, może trochę zbyt rozciągnięta w czasie, ale na pewno zostanie w pamięci.. Kiedyś, jak się w niej trochę zatrze, chcę sięgnąć po tę książkę. Chcę i tak właśnie zrobię, kropka 🙂

Na koń!

Wyspać się wyspałam, ale żeby było spokojnie to nie powiem 😉 W tempie robiliśmy zakupy (poszedł ostatni bon świąteczny buu) żeby zdążyć na spotkanie z bratem, Agą i Markiem w stadninie koni. Szykował się dłuższy spacer po zaśnieżonym lesie i towarzystwo zwierzaków zamieszkujących w tamtych rejonach.

 

 

 

 

 

 

zwierzaczki

 

 

 

 

 

Nie wiem ile zrobiliśmy kilometrów, ale zdecydowanie zabrakło mi wygodnych traperów na takie podróże. W kozakach z płaską podeszwą musiałam się stale pilnować by nie wywinąć orła 😉 Jakoś dotarliśmy do dużej polany, gdzie Aga dojechała na swoim majestatycznym Kalifie.. i każdy zrobił rundkę w siodle przy wsparciu naszej sportsmenki.

 

  

 Konie to niesamowite zwierzęta, wzbudzają szacunek, a jednocześnie przyciągają kiedy spojrzy się w te ich piękne, duże oczy.. Nie pierwszy raz siedziałam w siodle, ale za każdym razem jest to ekscytujące. Chciałoby się pomknąć w dal, czuć wiatr we włosach i wolność przestrzeni.. Tymczasem truchtem zrobiliśmy parę kółek na polanie, ale i tak było fajnie 🙂