The Family

Z filmów wybraliśmy „The Family” Martina Scorsese, przetłumaczony u nas jako „Porachunki”. Całkiem do rzeczy komedia gangsterska, jest i akcja i humor. W roli głównej rewelacyjny Robert De Niro i równie świetna Michelle Pfeiffer. Wciągnęło mnie i przypomniało równie dobry film „Chłopcy z ferajny”, też Scorsese i też z De Niro (ależ on był tam młody!)

 

 

 

 

 

 


Greta Garbo przyjechała

Pierwsze wyjście w nowym roku to Teatr ze sztuką „Greta Garbo przyjechała”. Aga i Marek dostali darmowe bilety w większej ilości i zaprosili nas i znajomych z pracy. Można więc było znowu wskoczyć w sukienki i marynary i w eleganckim stylu zasiąść na widowni 🙂

 

 

 

 

 

G. Garbo

 

 



Ciekawa byłam tej sztuki, która w przeciwieństwie do ostatnio oglądanych, nie miała być komedią. Rolę głównej bohaterki zagrał mężczyzna – przewrotnie i dość celowo, miał przedstawić Gretę Garbo jako silną, wysoką szwedkę ze skłonnościami biseksualnymi. Maciej Wierzbicki odegrał tę rolę idealnie, spokojny głos, duma, wyniosłość i niechęć do ludzi, bardzo oddawały charakter głównej bohaterki. No jedynie urodą to jej dorównać nie mógł 😉 gdyż Greta była przepiękną kobietą.. Sztuka była zaskakująca, elementy tańca, śmiechu z megafonu i odgłosów skrzeczącego pawia, które dodawały dramatyzmu w tej irlandzkiej opowieści. Do tego niesnaski rodzinne, poddanie we własnym domu, żądza pieniądza i kłótnia w rodzinie. W to całe piekiełko przyjeżdża Greta, obserwuje i trafnie podsumowuje ludzi pracujących i żyjących na łasce jej przyjaciela malarza.

Ciekawe, nietuzinkowe.. ale jednak, co by nie mówić – wolę teatralne komedie 😉

 

 

Dzisiejszy dzień zaczął się leniwie, za to zaskoczył mnie bardzo i na dokładkę zakończył się energicznie. Pojechaliśmy do jednego sklepu z nastawieniem, że rozpoczynam trudne i długie poszukiwania mojego gwiazdkowego prezentu (przełożonego na styczeń, ze względu na poświąteczne promocje), czyli sukienki. Sukienka dla mnie do tej pory to nie było coś co się trafia od razu. Raczej wiązało się to ze żmudnym krążeniem po wszystkich dostępnych sklepach, przebieraniem po wieszakach, wielokrotnym przymierzaniem i długim szukaniem. Tymczasem dzisiaj… Przymierzyłam 3-4 sztuki i jedna z nich, przecudna, od razu wyszła na prowadzenie. Jest idealnie dopasowana, podoba mi się kolorystycznie, zamek zapiął się bez problemu, krój w formie modnej ostatnio bombki z zaszewkami, długość, materiał (poniżej na zdjęciu)… no normalnie szok – wszystko perfekt! 🙂 Widać ten gwiazdkowy prezent czekał tylko na mnie. Dziękuję Mikołaju! 😉

 

 

 

 

 

 blue dress

 


 

 

Mój osobisty Mikołaj zabrał mnie jeszcze na spacer, wędrowaliśmy godzinę po lesie i nadziwić się nie mogłam, że tyle w nim jeszcze zieleni – i to 4 stycznia! Po fajnym spacerowym zmęczeniu i przytulankach, z kieliszkiem likieru Baileys (też prezent świąteczny) zasiadamy teraz do obejrzenia jakiegoś filmu.. Miłego wieczorka everybody.

 

 

 

 

 

 

zieleń zimą

Szaleństwo w kapeluszach

Pomysł wyjazdu do lokalu agroturystycznego na Sylwestra był strzałem w dziesiątkę, 20 zgranych osób, każdy coś przytachał do jedzenia. Sałatek, pierogów, krokietów, barszczu i rosołu do „leczenia dnia następnego” nie zabrakło. Jeszcze pizza się trafiła i wielki gar bigosu. Nocleg tylko 40 zł, reszta własnym sumptem więc wyszło naprawdę tanio jak na sylwestrowe szaleństwo.

 

 

Było co jeść, było co pić, oj byłoo 😉 Nagadaliśmy się, powygłupialiśmy zakładając na głowy różne czapki z uszami i kapelusze bez uszu.. Potańczyliśmy – momentami z układami choreograficznymi jak na weselisku – i było całkiem wesoło. O 24 ognisko, muzyka przy nim z radia i wraz z nim odliczanie do 24! Potem całusy, życzenia, petardy i pieczenie kiełbasek.. DJ trochę niedomagał muzycznie, ale był zmiękczony zbytnio i przez to ciężki – nie dał się ruszyć skubany sprzed sprzętu 😉 Więc już pod koniec siedział sobie sam przy muzyce, a wytrwali dogorywali przy stole w kuchni polewając, debatując i pstrykając jeszcze zdjęcia. 

 

 

Na drugi dzień większość zwlekła się przed 14 i jedynym ratunkiem był spacer nad jezioro 🙂 O dziwo wszyscy dali radę, mimo że to 1,5 km drogi. Jak widać świeże powietrze ma zbawienny wpływ dla posylwestrowych imprezowiczów. Po spacerze kolektywne sprzątanie, przestawianie mebli i pakowanie. Pojawiły się też już plany na kolejnego sylwka, no ale nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość. Teraz trzeba się zacząć cieszyć nadejszniętym właśnie 2014 rokiem 🙂