Fitness – przybywam!

Od poniedziałku ruszyłam na ćwiczenia (poczytałam sobie wpisy z początku tego roku i można powiedzieć, że już to przerabiałam), cieszę się, że się zmobilizowałam. Przypomniałam sobie, że mam mięśnie, które już dawno nie były używane 😉 Właściwie odczułam to dopiero na drugi dzień. Ale o dziwo, dziś mimo okresu dałam radę śmigać na bieżni, rowerze i zrobić delikatną rundkę na siłowni. Od mojego ostatniego tam pobytu minęło ładnych parę miesięcy.. wstawiono ładne szafki do szatni, zlikwidowano kluczyki, co mnie cieszy bo zawsze ten klucz potem przeszkadzał albo był gubiony bo w spodniach nie było kieszeni. Teraz są kody, jest wygodnie, o wczesnej porze nie ma tłumów i choć otwarto niedawno większą i tańszą o parę złotych siłownię, to ja jednak pozostanę przy tej. Poćwiczyłam, poskakałam na skakance i rozgrzałam się potem jeszcze pod prysznicem. Dzięki temu w listopadowy wieczór nie odczuwam chłodu.. Fajne wrażenie..

 

 

Z fajnych tematów to udało nam się wczoraj nabyć bilety na W. Cejrowskiego, który odwiedzi niedługo Szczecin z humorystycznym wykładem o dżungli 🙂 „Boso przez świat” zaciekawia i przy mojej podróżniczej pasji jest wciągające. Tym bardziej, kiedy będziemy mogli posłuchać tych ciekawych opowieści na żywo, podziwiać zdjęcia i dodatkowo może uda mi się zrobić fotkę i złapać autograf do mojej kolekcji. 

 

A na razie ze zdjęć wrzucam nowe draceny, które od niedawna goszczą w równie nowych doniczkach zakupionych z funduszy firmowych, na parapecie u mnie w pracy. Mam nadzieję, że nie będą się gniewać jak czasem zapomnę je podlać i że okażą się wytrwałe.

 

 

 

 

kwiatki firmowe

 

 

 

 

Zmieniam czcionkę na blogu, bo tamta ciągle wydawała mi się mało czytelna, za drobna i za ciasna. Chciałabym jeszcze zwiększyć akapit między zdaniami, ale nie wiem jak to zrobić? Może ktoś mi doradzi?

Czytam sobie

Popieram akcję „Czytam sobie” i niestety też wypowiedzi internautów, że książki są za drogie. W sumie jakby były tańsze to by mi zabrakło na nie miejsca w domu 😉 Ale fakt, że chodząc po kiermaszach i czekając na wyprzedaże z Książnicy Pomorskiej i tak nabywam ich duże ilości. Uwielbiam czytać! Nie trzeba mnie do tego namawiać. Zaraził mnie tatko podrzucając do pokoju Muminki, a później książki o magach i czarodziejach i całą serię pani Chmielewskiej. Skończyło się na Stanisławie Lemie kiedy stwierdziłam, że wolę coś lżejszego. Wtedy wkroczyła mama z Anią z Zielonego Wzgórza, „Jeżycjadą” Musierowicz, a potem już sama dobierałam sobie coraz to bardziej pochłaniające mnie klimaty.. Po Kraszewskim widzę, że przyjdzie czas na Rodziewiczównę, wczoraj skończyłam „Ewunię”, a dziś zaczynam „Wrzos” pani Marii.

A jak u Was z czytaniem? 🙂

 

 

 

 

 


Pochłonięta

Całkowicie i nieodwołanie wsiąkłam w muzykę BASTILLE! Obejrzałam prawie wszystkie teledyski i koncerty dostępne na youtube, przesłuchałam co się dało i jeszcze bym chciała to, czego się na razie nie da.. bo po prostu nie ma. Słucham w aucie, słucham na telefonie w pracy i mało mi. Na koncert do Wa-wy nie dam rady pojechać i bardzo nad tym ubolewam…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na pocieszenie znalazłam koncert naszego polskiego zespołu KAMP!, który też całkiem niedawno odkryłam i cieszę się, że choć ich zobaczę life 🙂 W sumie wcale nie tak niedawno, bo w 2012 roku i już nawet zrobiłam wtedy mały wpis na pierwszym blogu. Nie wiem czy wiecie, że ten zespół zremiksował piosenkę Brodki „Dancing Shoes”. Dla mnie jednak wspanialsze są „Heats”, „Cairo”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

i „Distance of the modern hearts”. Już się nie mogę doczekać tego koncertu! 🙂 Szkoda, że to dopiero w grudniu… 

 

 

 

 

 


Sałatka na dobranoc

Czym mogę zapisać białą kartkę dnia po tym weekendzie?


– podróżą w Marcina rodzinne strony by zapalić znicz w intencji dziadka, zobaczyć się z jego mamą i pogadać z Iwoną na tematy osobiste

-zapaleniem światełek na grobach moich dziadków połączonym z długim spacerem

-pożyczeniem trzech nowych książek Kraszewskiego i dwóch Rodziewiczówny (same rarytasy!)

-wędrówką po sklepach w poszukiwaniu kurtek zimowych – nikt nie znalazł tego co chciał..

-filmem o nerwowym Hemingway’u and Gellhorn , sympatycznym filmem o akceptacji siebie bez względu na puszystość („Kochanego ciała nigdy dość” Mince Alors)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 – i romantycznym „Zostańmy przyjaciółmi”, którego polecam na grudniowy czas przedświąteczny 🙂

 

 

 

 

 

 

 



-spotkaniem na bilardzie, z którego skorzystałam głównie słownie, nagadawszy się z Kasią, a przy okazji na poznaniu Sylwii

-stwierdzeniem, że jednak wielkie znaczenie ma wygląd clubu, który kiedyś w dużej przestrzeni, parkiecie i pięknych lożach miał klasę i prezencję, a obecnie mieści się w zakamarkach starej kamienicy, z podzielonymi salami z daleka od małego parkietu i gdzie tańczy się w zaduchu (więcej tam nie idę)

-i świetną wiadomością, że nasze miasto odwiedzi Wojciech Cejrowski i będzie opowiadał o dżungli! (mam nadzieję, że uda mi się zdobyć bilety..)

 

Trzy dni, niby mało, a proszę ile się wydarzyło, ciekawe co przyniosą kolejne dni….

Kończę ten niedzielny odpoczynek z sałatką warzywną na kolację – sałata lodowa, kawałki kiełbaski bawarskiej, jajko, rzodkiewki, ogórek, oliwki i pomidor – i ze świadomością, że jutro ruszam na fitness! 🙂 Powodzenia na nowy tydzień..