Myśli koncertowe

Nie ukrywam, że pochłonęła mnie ostatnio muzyka.. cieszy mnie to bardzo, bo wydawało mi się że już żaden zespół nie przebije się przez moją dawną fascynację. Tymczasem nasłuchać się nie mogę i mimo jesiennych chłodów czuję jak od środka rozpiera mnie energia, która rozgrzewa i pobudza do działania 🙂

Nie dam się ani jesieni, ani zimie!


Wczoraj fitness i jutro też, udało się sprzedać akwarium co świętowaliśmy deserem lodowym ( no raz na jakiś czas mogę sobie pozwolić 😉 ), dziś pogaduszki u rodziców, wspomnienia mamy z czasów młodości i jej śmiech, który tak kocham.. Wsparcie taty, jego mądre rady i mimo twardego podejścia do życia miękkie serce. Marcin tulący mnie w nocy, przez sen.. i za dnia z czułością. Znajomi ciągnący na pierwsze łyżwy i zbliżający się koncert – nie mogę przeżyć że to nie Bastille, ale cieszę się że choć Kamp będzie dane mi zobaczyć. Muzyka grająca mi w duszy, świadomość że jest na świecie ktoś, kto się o mnie troszczy.. To wszystko i jeszcze więcej sprawia, że nie straszne mi ciemne wieczory, zimne poranki i wizja odśnieżania. Będzie więcej ruchu, sanki, spacery w śniegu. Listopad już prawie w połowie, niedługo moje imieniny i ulubione święta. Już zaczynają się sylwestrowe pomysły.. Potem styczeń, luty i byle do wiosny!

 

Będzie dobrze. Jest dobrze. I niech tak zostanie 🙂

 

 

 

  

 

 

 

 

P.S. Mamy już bilety na KAMP!  tra la la.. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s