Nelly Furtado i morze

W niedzielę razem z Gryndą i bratem pojechaliśmy nad morze, jako że Grynda jest z południa to morze jest dla niego taką egzotyką jak dla mnie góry 😉 Szkoda tylko, że pogoda była pochmurna, ale na szczęście nadal było ciepło i nie padał deszcz. Oczywiście wszamałam lody, Marcin trochę popływał, obeszliśmy promenadę, molo i na koniec znalazł się czas na obiad i małe zakupy.. 

 

 

Po powrocie drzemka i tempo na koncert Nelly Furtado! Zjawiskowa z niej kobieta, o mocnym, a jednocześnie delikatnym głosie.. Jak dla mnie trochę wersje piosenek były za bardzo spowolnione i złagodzone. Ale co by nie mówić dała radę, zwłaszcza przy „Who wants to be alone”. Jednak zmęczenie po 3 intensywnych dniach i podróży dało znać o sobie i zabrakło sił na wytrwanie do końca koncertu 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

W poniedziałek całkiem odpuściłam Wały, bo po pracy już nie chciało mi się wbijać w te zapełnione parkingi i tłumne rejony, za to była objazdówka nad staw i Jezioro Głębokie plus jeziorko Słoneczne i spacer do samego wieczora. Potem piwko, gry w karty – remik, makao i poker 😉 We wtorek chłopaki pojechali nad ranem na pożegnanie żaglowców, a ja tylko z pracy mogłam telepatycznie im pomachać…

 

 

 

 

I odpływają..



Szybko minęły te 4 szalone dni, ale to nie koniec rarytasów, bo już na weekend Szczecin szykuje wielkie fajerwerkowe widowisko! 🙂

 

 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s