Ciasto bananowe

Odblokowałam, po dłuższym oczekiwaniu na uspokojenie, swojego pierwszego bloga… musiałam na jakiś czas go ukryć, ale po wczorajszej rozmowie dotarło do mnie że nie uda się uniknąć rozczarowań co do niektórych osób. Jednak nie można też zniechęcać się przez to do reszty świata…..

Blog odblok(g)owany, więc kto ma chęć poczytać „jak to było na początku” 🙂 to zapraszam do zakładki po prawej stronie – Blog1. Swoją drogą samej fajnie tam zajrzeć i zobaczyć jak nieporadnie jeszcze się po blogu poruszałam, jak już zmieniły się moje wpisy i nawet sam sposób wklejania fotek.. Super sprawa taki pamiętnik!

 

Wspomnienia wspomnieniami tymczasem dni biegną jeden za drugim i mamy już kolejny weekend – szykuje się na ten czas dużo atrakcji, bo:

– po pierwsze – jutro mam urodziny! 🙂

-po drugie – jedziemy obejrzeć ogrody w Przelewicach i nawet widzę, że w prezencie na te moje urodzinki zapowiadają ładną pogodę 😉

-po trzecie – upiekłam dziś CIASTO BANANOWE (przepis z mojeciasto.pl) i zaprosiłam na jutrzejszą degustację rodziców oraz brata z Anią

 

 

 

 

bananowo i kolorowo

 

 

 


-po czwarte śmigamy na urodziny do dziadka Marcina – i nawet udało się już wybrać sukienkę – miękka, wygodna, a co najważniejsze nie pogniecie się w podróży..

A jak Wasze plany na weekend?

Jakie by nie były, oby był udany!

Malinowo

Paznokcie jak cukierki – malinowe.. brwi po regulacji i hennie, sukienka odebrana od krawcowej czyli można rzec żem prawie gotowa na spotkanie z Marcina rodzinką. Jeszcze tylko muszę się zastanowić, bo nie wiem czy akurat ta sukienka będzie w sam raz na taki rodzinny obiad z okazji urodzin Dziadka, czy może wybrać spódnicę, albo spodnie i marynarkę.


Odwieczny kobiecy dylemat – w co się ubrać?? 🙂


Mam jeszcze trochę czasu na przegląd szafy i zamierzam go użyć! Przydałoby się jeszcze zrzucić ze 2 kilo, ale w kilka dni to nierealne.. chociaż się nie poddaję! Na kolację wcinam tylko surówkę – sałata lodowa, rzymska, ogórek gruntowy, rzodkiewki, pomidor, oliwki, pestki słonecznika, siemię lniane – w różnych kombinacjach i skropione oliwą z oliwek. Rano piję zieloną herbatę na czczo, na pierwsze śniadanie chlebek wasa z serkiem śmietanowym i warzywami plus czasami mleko i płatki, na drugie jogurt naturalny i jabłko. Na obiad najczęściej zupa plus jogurt na deser i czasem lody amerykanckie śmietankowo-czekoladowe bo bez nich nie ma dla mnie lata 🙂 Menu w sumie korzystne, tylko coś przemiana materii z wiekiem mniej korzystna. Dobrze, że o tej porze je się więcej warzyw i owoców, choć z drugiej strony zimą jakoś mi łatwiej zmobilizować się do fitnessu. Teraz na ćwiczenia mi za gorąco 😉

A jak tam u Was z mobilizacją?  

Śmigam poczytać nową książkę, Kraszewski już zakończony… będzie mi brakowało tych jego wspaniałych opowiadań ale jeszcze dużo świetnych książek przede mną! Miłego popołudnia..

 

 

 

malinowo

To już lato?

Jak co roku, kiedy czerwcowe słońce (jest 25 stopni gorąca!) dodaje energii, obudziła się we mnie chęć skrócenia włosów, które już zbyt mocno się plątały, zbyt długo wysychały po myciu i zaczynały męczyć. Trzeba było coś z tym zrobić – czyli ciachnąć i już! Od fryzjerki wyszłam mało zadowolona, bo kształt fryzury w niczym nie przypominał takiego, jaki miał być – na szczęście był to tylko efekt złego modelowania – w domu ułożyłam po swojemu i jest fajnie 🙂

 

Z tym nowym fryzem i polepszonym humorem ruszyliśmy pod Teatr Letni posłuchać koncertu „Carmina Burana” na zakończenie sezonu Filharmonii. Na scenie wystąpiło ponad 300 osób, chóry, wokaliści i orkiestra którą najbardziej było słychać 🙂 Spotkaliśmy się z kumpelą z marketingu, pogadałam sobie z nią o pracy, o relacjach w jej dziale, a na zakończenie wieczoru zasiedliśmy w restauracji na herbatę – dla mnie i hamburgerki – dla Marcina.

 

W sobotę z okazji Gryfii – przyznawania ogólnopolskiej nagrody literackiej odbył się Kiermasz Książki, na którym nie mogło mnie zabraknąć. Tym bardziej, że książki sprzedawane po złotówkę są nie lada rarytasem! Pojechaliśmy rano, upolowałam trzy nowe książki, potem odwiedziny w księgarni u Beaty gdzie kupiłam Zafona dla taty, na zbliżające się święto. Potem dzień na plaży, na spacerze i lodach, przeleniuchowany, zrelaksowany, zaczytany i pełen słońca. By powrócić na kiermasz i upolować 3 kolejne książki, dokładane z kartonów Książnicy Pomorskiej. Takie akcje to ja lubię!

Wieczorem na małym ekranie ciąg dalszy Rodzinki.pl i w planie cała niedziela nad wodą mimo opalonych nosów i ramion 😉

 

 

 

 

relaks..

Odwróceni Zakochani

„What if love was stronger than gravity”….. te słowa idealnie opisują obejrzany wczoraj film 🙂

Niesamowity! Dwa światy, obrócone względem siebie i miłość, która je połączy.. Przepiękne zdjęcia, obrazy jak z zaczarowanej, fantastycznej krainy, rewelacyjne efekty specjalne… idealne na duży ekran, ale i na małym robią wrażenie… Polecam!

 

 

 

 

 


Jezioro i Moryń

Dwie majówki zakończone, czerwiec rozpoczął się wprawdzie deszczowo ale maj przyniósł na zakończenie jeszcze trochę słońca 🙂 Nawet udało mi się przez pół godziny poleżeć w słońcu w stroju kąpielowym.. choć człek blady, na szczęście plaża była zupełnie pusta więc można się było nie krępować 😉  

 

 

 

 Ognisko i kwiaty

 

 

 

Na ośrodek przywieziono kilka domków o niskim standardzie, jeden udało się przystosować na nocleg. Wrzuciliśmy tam cztery kanapy, tata podprowadził prąd dzięki czemu można było podłączyć lampkę. Niewielka szafka pomieściła drobiazgi nasze i brata z Anią i jakoś dwie noce tam przekimaliśmy. Grillowanie i wieczorne ogniska rekompensowały brak luksusów! Śpiewy, pieczone kiełbaski, piwo i degustacja nalewek na deser.

W tym roku stali bywalcy czyli pan Wiesiu, Marian i tata częstowali nalewką z derenia, z rokitnika i winem z czerwonej porzeczki. Stężenie to to ma, oj ma 😉  W ostatni dzień zwiedziliśmy Moryń..małe miasteczko w zachodniopomorskim z fajnie zagospodarowaną plażą nad jeziorem Morzycko. 

 

 

 

 

Moryń

 

 

 

Deszczową niedzielę przeznaczyliśmy na zaopatrzenie lodówki i polatanie po sklepach. Zaczyna się klarować wizja wymiany starej ławy w pokoju i zawieszenia wreszcie jakiejś zasłony w kuchni, bo sąsiedzi prawie w okna zaglądają przesiadując na balkonie każdego dnia. Może w tygodniu uda się nabyć te zasłony, jak tylko znajdziemy czas w natłoku naszych pomysłów 🙂 Powodzenia na nowy tydzień!